X Międzynarodowa Konferencja ILADS oraz szkolenie u dr Corson - sprawozdanie

X Międzynarodowa Konferencja ILADS oraz szkolenie u dr Corson - sprawozdanie

W dniach 24-25.10.2009 miałam przyjemność uczestniczyć w kolejnej, już 10 corocznej międzynarodowej konferencji dotyczącej problematyki boreliozy i chorób współwystępujących. Uczestnikami konferencji byli przedstawiciele wszystkich zawodów zaangażowanych w rozpoznawanie i leczenie tej choroby. Prezes ILADS - dr Daniel Cameron rozpoczął obrady wykładem inauguracyjnym, w którym - poza wspomnieniem 30-letniej już historii leczenia boreliozy, podkreślił potrzebę międzynarodowej, wielospecjalistycznej, profesjonalnej współpracy w dziedzinie rozpoznawania i leczenia oraz prowadzenia badań naukowych nad tą ciągle niezrozumianą przez większość lekarzy chorobą.

Duża część wykładów była poświęcona neuropsychologicznym aspektom choroby, ale również zagadnieniom kardiologicznym, reumatologicznym, endokrynologicznym oraz dermatologicznym.

Mówiono o powikłaniach w czasie ciąży nieleczonej boreliozy, jak również nieleczonej przewlekłej jej postaci. Objawy wynikające z nieodpowiedniej terapii chorej ciężarnej kobiety, to występujące u płodu wewnątrzmaciczne zaburzenia rozwoju, objawiające się wielonarządowymi uszkodzeniami i zaburzeniami ich funkcjonowania. Przedstawiono pacjentów z wrodzoną boreliozą, z autyzmem, zespołem hiperkinetycznym, z deficytem uwagi, napadami padaczkowymi, upośledzeniem psychoruchowym, zaburzeniami widzenia i słuchu, a także nieprawidłowo przebiegającymi funkcjami emocjonalnymi(zaburzenia psychiczne).

Wyjątkowo ciekawy i istotny był wykład poświęcony pomyłkom i trudnościom diagnostycznym u pacjentów z nawracającymi dolegliwościami z wielu narządów i układów. Średni czas od pojawienia się pierwszych dolegliwości do postawienia właściwej diagnozy wynosił od 1 do 10 lat! Największa ilość pacjentów miała boreliozę rozpoznaną po 3-4 latach trwania dolegliwości, odwiedzili oni wielu (od 3 do kilkunastu) lekarzy, mieli wykonane liczne badania diagnostyczne, które nie wykazywały zmian.

Bardzo interesująca była dyskusja na temat współistnienia boreliozy i innych chorób układu nerwowego, np. boreliozy i stwardnienia rozsianego. Pokazano także niezwykle ciekawe obrazy badań rezonansem magnetycznym mózgów osób chorych na boreliozę.

Niezwykle pouczające były sesje robocze. Dla mnie osobiście wielkie znaczenie miała część poświęcona prezentacji wielu przypadków klinicznych omawiających pacjentów i ich wielokrotnie tragiczne historie choroby.

Dla praktykującego lekarza ta część miała nieocenioną wartość.

Kilka wykładów poświęcono leczeniu boreliozy i koinfekcji. Nie jest ono łatwe, nie zawsze przynosi spodziewany efekt, szczególnie w postaci przewlekłej choroby, ale zawsze należy podejmować próby leczenia. Podstawą leczenia jest długotrwała antybiotykoterapia, przerywana i stosowana odpowiednio do potrzeb. Przynosi ona zawsze poprawę stanu pacjenta i wielokrotnie prowadzi do wyleczenia.

Zwrócono uwagę na konieczność stymulowania układu immunologicznego, stosowanie odpowiedniej diety oraz bezwzględnie przestrzeganie zasad higienicznego trybu życia. Istotne jest też unikanie urazów oraz innych zakażeń. Mogą one spowodować uaktywnienie choroby.

Jeden z panelowych wykładów poświęcony był konieczności ustalenia jasnych kryteriów choroby. Jest to bardzo istotne dla ustalania algorytmów postępowania z chorymi. Wymagają tego też prowadzone nad boreliozą przyszłe badania naukowe.

W okresie poprzedzającym konferencję odbyłam indywidualne szkolenie pod kierunkiem dr Ann Corson.

Do profesjonalnego zainteresowania się chorobą skłoniły ją osobiste przeżycia. Przez 2 lata jako matka i lekarz, patrzyła na cierpienie swojego nastoletniego syna. Diagnozując go i lecząc, nie potrafiła mu pomóc. Nie potrafili tego uczynić także inni lekarze. Po dwóch latach znaleziono przyczynę. Była i jest nią borelioza i babeszjoza. Obecnie syn dr Corson jest 23-letnim studentem, z obowiązku szkolnego stracił tylko 1 rok.

W czasie pracy w gabinecie dr Corson spotkałam wielu szczęśliwych pacjentów. Obecnie czują się dobrze. Chętnie opowiadali swoje trudne, czasem niemal tragiczne historie wiodące do rozpoznania i początku leczenia choroby. Niektórzy leczą się z przerwami wiele lat. Doskonale znają już swój organizm i zawsze szybko reagują na zaostrzenia dolegliwości. Nie zawsze wymagane jest podawanie antybiotyków.

Pamiętam zdanie, jakie powtarzał mój Ojciec - mój nauczyciel zawodu: "zadaniem lekarza jest: czasami wyleczyć, często ulżyć, zawsze pocieszyć".

Kurs zakończyłam przekonaniem, że jeżeli nie zapomnimy o istnieniu boreliozy, jej każdej postaci i będziemy o niej myśleć i diagnozować ją (chociaż nie jest to proste) w przypadkach "trudnych diagnostycznie i opornych na leczenie", to możemy przede wszystkim wyleczyć, a ulga i pocieszenie pojawią się same!



dr n. med. Maria Zubiel